Szukaj

JERZY KULIŃSKI - ŻEGLARZ MORSKI


Subiektywny Serwis Informacyjny

Rok założenia: 1998



Kapitan jachtowy i motorowodny, instruktor motorowodny, 3-gwiazdkowy instruktor CMAS nurkowania swobodnego, członek Jachtklubu Morskiego "NEPTUN", były członek Zarządu Głównego oraz były V-Prezes Polskiego Związku Żeglarskiego, autor locji żeglarskich Bałtyku i Morza Północnego oraz jednego "antypodręcznika", stały współpracownik miesięcznika "ŻAGLE", budowniczy i armator pięciu kolejnych jachtów "MILAGRO". Zawód - inżynier budownictwa morskiego. W środowisku rozpoznawany jako entuzjasta Bałtyku i swobodnego żeglarstwa przyjemnościowego. Ksywka - Don Jorge.
Adres: kulinski@rsi.pl
Korespondencja: polski, espanol, English
  
PIĄTY JACHT NAZYWA SIś 'HIGH LIFE'
Zatwierdzono przez jacek ; Sobota, kwiecień 19 @ 22:45:05 CEST
Topic: Jurek Kuliński
Jakoś tak na siebie wpadliśmy w internecie. Od słowa do słowa - udało mi sie namówić Kazika i Ewę Bilyk, aby napisali coś o swoim żeglowaniu, o kolejnych jachtach oraz pokazali jakieś fotki. Zobaczycie skippera, jacht, załogę (skipper równa do załogi).
Nie ukrywam, ze liczę na cykliczne korespondencje. Teraz klikamy "więcej"
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge





W końcu zabrałem się do napisania paru słów o naszych żeglowaniach. Na marginesie - s/y "Ulka" jeszcze stoi w Miami i czeka na załogę do Nowego Jorku. Okey, nasze żeglowanie zaczęło się na Mazurach w latach 70-siątych na malutkim jachciku typu Kaczuszka Konstrukcji Witolda Tobisa.

Jachcik mial tylko 5 metrów, ale dzielnie miescił naszą czworkę nawet przez dwa miesiące na Mazurach, byl niebieski z żóltym pokladem i nazywał się "Biegnąca Po Falkach" nie mylić z ta dużą z Lublina "Biegnącą po Falach". Jachcik ten po paru latach został sprzedany Krakowskiemu Towarzystwo Żeglarskiemu i możliwe, że do dziś pływa po Mazurach. Byl bardzo mocny.

Potem byl Skrzat 560, który wyjechał z nami do Włoch w 84 roku i tam już pozostał u nowych włoskich właścicieli, a my po roku czekania samolotem polecieliśmy za Wielką Wodę do Kanady jako emigranci. Tam niespodziewanie zaraz dostałem jacht klasy olimpijskiej "STAR", oczywiście drewniany i do roboty, ale za darmo. Jacht ten poszedł jako mój podarunek dla polskich harcerzy w Kanadzie, a my zakupiliśmy jacht marki Seafahrer o długości 29 stóp, tj. około 8m 70cm i tym jachtem przez trzy lata zwiedzaliśmy Wielkie Jeziora (Brr! zimno). W 1991 roku na tym jeziorowym jachcie z opuszczanym ciężkim mieczem jak u omegi i silnikiem zaburtowym marki Johnson popłynąłem do Polski wyplywając z mariny 10 km od wodospadu Niagara. Jacht nazywał się "POLONUS" i po dwóch miesiącach walki z bałwanami szczęśliwie doprowadził mnie i śp.Krzysztofa Zabłockiego (zginął z ręki piratów na Morzu Czerwonym w 2000 roku) do portu Szczecin i Trzebież, gdzie kiedyś robiłem stopnie żeglarskie. Był to Pierwszy Zlot Żeglarzy Polonijnych. Jacht ten pozostał na stałe w Polsce, a ja znowu samolotem poleciałem za Wielką Wodę pod wodospad Niagara.

Długo nie mogłem wytrzymać bez łajby i kupiliśmy s/y "KRAKUS", typ Hunter 25', kilowy, już morski. No i był długi rejs z Kanady na Florydę na Bahamy i z powrotem. Niestety był za mały na takie wycieczki, i sprzedliśmy go w polskie ręce i pływa do dziś po Lake Ontario. Wówczas zakupiliśmy, po drugiej stronie granicy w Buffalo, trochę większy Hunter 33, s/y "HIGH LIFE" i to jest nareszcie to.

"HIGH LIFE" odbył rejsy na Karaiby, na Kubę, do Panamy, no i ostatni w zeszłym roku przez Jamajkę i Great Cayman do Meksyku. Teraz stoi i odpoczywa zmęczony na Florydzie czekając na następny rejs.

Serdeczne Pozdrowienia
Kazimierz i Ewa Bilyk
z s/y "HIGH LIFE"

 
Podobne tematy
  • Więcej: Jurek Kuliński
  • Wysłane przez: jkijewski


    Najczęściej czytana historia o: Jurek Kuliński:
    SZTRANDOWANIE BEZ GPS


    Ostatnie wiadomości o: Jurek Kuliński:


    Printer Friendly Page  Send this Story to a Friend

  • "PIĄTY JACHT NAZYWA SIś 'HIGH LIFE'" | Logowanie / Nowe konto | 0 komentarzys
    Filtr
    Za treść komentarzy nie odpowiadamy - są własnością wysyłających