PIĄTY JACHT NAZYWA SIś 'HIGH LIFE' Zatwierdzono przez jacek ; Sobota, kwiecień 19 @ 22:45:05 CEST
Topic: Jurek Kuliński
|
Jakoś tak na siebie wpadliśmy w internecie. Od słowa do słowa - udało mi
sie namówić Kazika i Ewę Bilyk, aby napisali coś o swoim żeglowaniu, o
kolejnych jachtach oraz pokazali jakieś fotki. Zobaczycie skippera,
jacht, załogę (skipper równa do załogi).
Nie ukrywam, ze liczę na cykliczne korespondencje. Teraz klikamy "więcej"
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
W końcu zabrałem się do napisania paru słów o naszych żeglowaniach.
Na marginesie - s/y "Ulka" jeszcze stoi w Miami i czeka na załogę do
Nowego Jorku. Okey, nasze żeglowanie zaczęło się na Mazurach w latach
70-siątych na malutkim jachciku typu Kaczuszka Konstrukcji Witolda
Tobisa.
Jachcik mial tylko 5 metrów, ale dzielnie miescił naszą czworkę nawet
przez dwa miesiące na Mazurach, byl niebieski z żóltym pokladem i nazywał
się "Biegnąca Po Falkach" nie mylić z ta dużą z Lublina "Biegnącą po
Falach". Jachcik ten po paru latach został sprzedany Krakowskiemu
Towarzystwo Żeglarskiemu i możliwe, że do dziś pływa po Mazurach. Byl
bardzo mocny.
Potem byl Skrzat 560, który wyjechał z nami do Włoch w 84
roku i tam już pozostał u nowych włoskich właścicieli, a my po roku
czekania samolotem polecieliśmy za Wielką Wodę do Kanady jako emigranci.
Tam niespodziewanie zaraz dostałem jacht klasy olimpijskiej "STAR",
oczywiście drewniany i do roboty, ale za darmo. Jacht ten poszedł
jako mój podarunek dla polskich harcerzy w Kanadzie, a my zakupiliśmy
jacht marki Seafahrer o długości 29 stóp, tj. około 8m 70cm i tym jachtem
przez trzy lata zwiedzaliśmy Wielkie Jeziora (Brr! zimno). W 1991 roku na
tym jeziorowym jachcie z opuszczanym ciężkim mieczem jak u omegi i
silnikiem zaburtowym marki Johnson popłynąłem do Polski wyplywając z
mariny 10 km od wodospadu Niagara. Jacht nazywał się "POLONUS" i po dwóch
miesiącach walki z bałwanami szczęśliwie doprowadził mnie
i śp.Krzysztofa Zabłockiego (zginął z ręki piratów na Morzu Czerwonym w
2000 roku) do portu Szczecin i Trzebież, gdzie kiedyś robiłem stopnie
żeglarskie. Był to Pierwszy Zlot Żeglarzy Polonijnych. Jacht ten pozostał
na stałe w Polsce, a ja znowu samolotem poleciałem za Wielką Wodę pod
wodospad Niagara.
Długo nie mogłem wytrzymać bez łajby i kupiliśmy s/y
"KRAKUS", typ Hunter 25', kilowy, już morski. No i był długi
rejs z Kanady na Florydę na Bahamy i z powrotem. Niestety był za mały na
takie wycieczki, i sprzedliśmy go w polskie ręce i pływa do dziś po
Lake Ontario. Wówczas zakupiliśmy, po drugiej stronie granicy w Buffalo,
trochę większy Hunter 33, s/y "HIGH LIFE" i to jest nareszcie to.
"HIGH LIFE" odbył rejsy na Karaiby, na Kubę, do Panamy, no i ostatni w
zeszłym roku przez Jamajkę i Great Cayman do Meksyku. Teraz stoi i
odpoczywa zmęczony na Florydzie czekając na następny rejs.
Serdeczne Pozdrowienia
Kazimierz i Ewa Bilyk
z s/y "HIGH LIFE"
|
|
| |
|